Chcę film a nie reklamy!

medium_3960404979

Skulturowieni twórcy tego bloga wybrali się kiedyś do kina. I tutaj miała objawić się nazwa bloga w pełnej klasie. Chcieli się ukulturalnić, a niestety zostali wkurwieni. A więc po zebraniu tego w kupę skulturalnieni – żeby było łatwiej i ładniej. Uczynić lepszymi miał nas Hobbit. I uczynił. Zdenerwowało mnie kino.

Czy kina nie mogłyby informować ile czasu zamierzają przeznaczyć na reklamy? Dlaczego kupując bilet na Hobbita mam przez pół godziny tkwić w fotelu i oglądać czasami po dwa-trzy razy zapowiedzi tego samego filmu? Cola robi się ciepła a popcorn stygnie. A natura nie lubi takich połączeń. Powinno być wprost odwrotnie!

Reklama atakuje nas zewsząd. Rozumiem, że ciężkie czasy i dla takiego Multikina to gratka zgarnąć trochę pieniędzy na emisji reklamówek i zapowiedzi. Standardowe pokazy trwały po 15 minut po czym zaczynał się film. Przed Hobbitem wyczekano nas pół godziny!

To jest fantastyczne rozumowanie – ja płacę za bilet, aby mieć możliwość zmarnowania połowy godziny na reklamówki. W telewizji mam to za pół darmo – nawet biorąc pod uwagę wysokość abonamentu, który płaci się raz na rok. A w Internecie to już w ogóle.

Rozwiązaniem mogłoby być informowanie o której film faktycznie się rozpocznie. Rozumiem, że to obniży atrakcyjność reklamową kina, ale nie zapominajmy, że podstawowym celem działania takiego przedsiębiorstwa jest osiąganie wpływów za wyświetlanie nowości filmowych, a nie wpływy z reklam. Można by też zrealizować inny scenariusz.

Andrzej Tucholski pisał kiedyś o tym, że w Portugalii są przerwy w połowie filmu. Seans jest przerywany na kilka minut, aby był czas udać się do toalety albo uzupełnić zapas popcornu. Można by podczas tych przerw na przykład emitować reklamy.

Ale na Boga, nie półgodzinne! W granicach rozsądku! Kto będzie chciał to wyjdzie, ale większość osób i tak stwierdzi, że woli przesiedzieć to 15 minut, więc poobserwuje co nowego pojawi się w kinie. Ma to też inną, mocną zaletę. Będzie można spokojnie pić colę, bez obawy, że będzie trzeba wyjść z sali to toalety i przegapi się jakieś wartościowe sceny.

Dobra reklama nie jest zła, ale jaki ma sens zmuszanie odbiorców do jej oglądania? Na pewno znajdą się miłośnicy przedseansowych zwiastunów, sam nie mam wielu poważnych zarzutów przeciw nim. No może poza jednym, ale poważnego kalibru – po jaką cholerę te same zwiastuny po dwa razy? Raz zapowiedziany film w zupełności mi wystarczy. Nie jestem idiotą.

Ostatnio słyszy się sporo głosów oburzenia przeciwko wydłużaniu bloków reklamowych w kinach. Ludzie mają rację, oburzając się. O ile można poświęcić dziesięć minut na zapoznanie się z nowościami kinowymi, o tyle reklamy produktów spożywczych można zorganizować w dużo bardziej pomysłowy sposób i z korzyścią dla obu stron. Dobrego batona przecież chętnie bym zjadł, a wtedy marka nie zaliczyła by u mnie dużego minusa za przedłużanie oczekiwania na film, który chcę zobaczyć.

Zdjęcie Joe Penniston

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s