Pyrlandia fantastyką stoi

szturmowcy

Dobiegła końca fantastyczna, trzydniowa przygoda. Trzy dni spędzone w doborowym towarzystwie w halach Międzynarodowych Targów Poznańskich na Festiwalu Fantastyki Pyrkon 2013.

Trzy dni wyrwałem z kalendarza, aby móc to przeżyć. Początki okazały się trudne. Stumetrowa kolejka do kas przepełniła mnie lękiem. Dobiła informacja, że serwery nawaliły i biletów w chwili obecnej się nie sprzedaje. Ja na swój czekałem i tak krótko – niecałą godzinę. Tłumaczę to sobie wrodzonym urokiem osobistym (tłumacz to sobie wrodzonym sprytem Białego! dop. Biały)

Nam się udało, ale setki ludzi wystały się na mrozie. Żyjemy w 2013 roku. Festiwal traktuje o fantastyce – zaprasza się masę graczy komputerowych, ludzi YouTube’a, osoby biegłe w technologiach. A na MTP nawala serwer. Pięknie. A sama sprzedaż biletów ruszyła dopiero w piątek. Bo przecież Internet nie istnieje.

Ale to tylko drobne kłopoty przejściowe. Nie pierwszy raz podobno, więc wierzę, że coś się z tym niedługo zrobi. W środku gwar, hałas, rozmowy, średniowieczne zbroje, miecze, ogromna hala do gry w planszówki, identyczna do gier komputerowych, kolejna ze stoiskami handlowymi. Na stoikach wszystko czego nerd zapragnie: komiksy, koszulki, przypinki, zbroje, elementy inwentarzu wojownika, gry komputerowe, gry planszowe, magazyny, wystawa LEGO i oczywiście książki też.

Czego ciekawego zdążyłem się dowiedzieć? Odwiedziłem dwie prelekcje Krzysztofa Piskorskiego o szalonych naukowcach i o najdziwniejszych wynalazkach związanych z odbieraniem życia. Dwa najmocniejsze punkty programu w tym roku. Posłuchałem sobie o średniowiecznych blogerach, czyli Skandynawach, którzy mieli w zwyczaju zapisywać za pomocą run najgłupsze rzeczy na patykach, tak jak wielu robi to dzisiaj w Internecie. W niedzielę ciekawy był temat geniuszy zła w literaturze, do odsłuchania na stronie wtf.waw.pl. Może zacznę czytać czasopismo „Coś na progu” – udało nam się załapać na spotkanie z redakcją i wyjść z niego z prezentami! Tak naprawdę tylko po nie tam poszliśmy.

Pyrkon zdecydowanie nazwę przygodą. Na trzy dni oderwałem się do innego świata. Świata ludzi, gdzie wszyscy mają pasję, ludzi inteligentnych i zakręconych. Dzięki Pyrkonowi nie musiałem oglądać jak błaźnią się nasze biało-czerwone nieloty, nie marnowałem czasu na Facebooku i nie przeleżałem całej soboty.

Aż przykro pomyśleć, że od poniedziałku znowu na wydział. Sztywny plan dnia, niektórzy wykładowcy spełniający swoją pracę jakby im się nie chciało, te same twarze, które nie zawsze chce się oglądać, masa obowiązków i świat realny. Dlaczego Pyrkon trwa tylko trzy dni!? Wspaniałe trzy dni relatywnie wczesnego wstawania i późnego wracania do akademika. Część uwieczniliśmy Wam na zdjęciach.

I dzień Pyrkonu

II i III dzień Pyrkonu

Tomek

Reklamy

2 thoughts on “Pyrlandia fantastyką stoi

  1. Ooo…
    Miałam jechać, dobijasz mnie! 😀
    Ale fajnie mieć więcej niż jedną relację, za rok nie odpuszczę chyba mimo YAPY 🙂

  2. Na pewno byś nie żałowała 🙂 Ja byłem pierwszy raz i tak jak mówię – Pyrkon się kończył w niedzielę o 17 i czułem się jakbym przechodził z jednego świata do drugiego 🙂 Jest klimat

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s