Pyrkon, czyli potężną dawką fantastyki prosto w twarz

na bloga

Trzy dni na bardzo skromnych racjach żywnościowych. Trzy dni z małą ilością snu. Trzy dni z ciężką torbą na ramieniu. Ale i tak nie żałuję!

 Bo jak można żałować poświęcenia weekendu na taką imprezę jaką jest Pyrkon? Mnóstwo prelekcji, konkursów, słynnych pisarzy no i przede wszystkim totalnie zakręconych ludzi, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ale po kolei.

 Na poznańskim konwencie byłem już wcześniej dwa razy, więc z grubsza wiedziałem czego mogę się po nim spodziewać.  Popadłem tylko w lekką konsternację, kiedy przekopiowałem sobie program imprezy do Worda i wyszło mi 177 stron (ogarnięcie tego zajęło mi prawie dwie godziny). Ale nic to! Posiłkując się wcześniejszymi doświadczeniami, po bilety czatowałem już od jedenastej, co okazało się świetnym pomysłem, gdyż dostałem je po mniej więcej półgodzinnym odstaniu w kolejce.

 Tu od razu dość spory przytyk dla organizatorów. Ja może i stałem krotko, ale już biedacy o około trzynastej musieli te swoje trzy godziny odstać. Dlaczego tak długo? Można by rzec: w końcu tyle ludzi przyjechało! Ale według mnie winę ponoszą przede wszystkim sypiące się co chwila serwery i brak internetowej przedsprzedaży. Nie mnie wnikać, czy nie było takiej możliwości, czy był to po prostu złośliwy spisek, ale skutkowało to tym samym czym w poprzednich latach, więc można by w końcu pomyśleć nad rozwiązaniem tego problemu.

 Jednak po przekroczeniu bramek, odstane trzy godziny okazywały się złem koniecznym, które jednak zostaje nam w stu procentach wynagrodzone (tak wiem, cwaniaczę, bo sam stałem tylko pól, ale postarałem sobie wyobrazić jak się stoi w tej kolejce trzy godziny! Naprawdę!).

Czym Pyrkon wynagrodził stanie w tej monstrualnej kolejce?

 Przede wszystkim ogromem atrakcji. Jak już wcześniej pisałem, plan imprezy okazał się naprawdę obszerny i ciężko było ogarnąć się na tyle, żeby trafić na wszystko na co by się chciało. Sam konwent składał się z sześciu sekcji. Mieliśmy więc budynek w całości poświęcony prelekcjom, wykładom, spotkaniom z autorami, olbrzymie hale targowe, jedna na rozrywki multimedialne i te bardziej tradycyjne – czyli planszówki i karcianki – a drugą w całości przeznaczoną do pozbywania się swoich pieniędzy, pomieszczenie gdzie goście spoza Poznania mogli się przekimać, główną scenę oraz hol.

No dobra, ale co można było w tych wszystkich salach robić?

 Nie dam rady wypowiedzieć się na temat każdego bloku programu, ponieważ nie interesuję się wszystkim i nie na wszystko zwróciłem swoją jakże cenną uwagę. Jako miłośnik historii, fantasy, oraz wszelkiego rodzaju literatury, skrupulatnie odwiedzałem wszystkie prelekcje dotyczące kręgu moich zainteresowań. Wiadomo jedne lepsze, inne gorsze, na niektóre nawet nie udało nam się wepchnąć, bo nie było już miejsca. Jednak każdą z nich prowadzili ludzie z pasją, którzy też z pasją przekazywali ją swoim słuchaczom. Tego nie odczuje się na uniwersytecie! Tu na marginesie dodam, iż jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję słuchać Krzysztofa Piskorskiego to nie macie co się zastanawiać. Genialne prelekcje, tak samo z reszta jak i w zeszłym roku. Ale wracając.

A co z resztą wiary?

 A co z ludźmi, którzy nie mają specjalnej ochoty słuchać o wilkołakach, dziwnych wynalazkach, średniowiecznych rozrywkach i innych rzeczach, które w normalnym świecie nie są nikomu do niczego potrzebne? Oni tez mieli co robić! Można było pograć w planszówki, udostępnione przez sklep Rebel. Jeśli jednak kogoś rajcują nowsze technologie, była możliwość posiedzenia przy kompie, bądź konsoli i potrzaskania w gry video. A jeśli i ktoś na to nie miał ochoty to zawsze mógł się poszwendać i pooglądać, czy to ludzi poprzebieranych za przeróżne postacie z literatury, filmów, czy mangi (z ubolewaniem stwierdzam, że ci trzeci zdecydowanie dominowali). Można było się także przypatrzeć różnym pokazom, serwowanym przez grupy historyczne.

 Naprawdę nie wiem komu mogłoby to nie wystarczać. Szczerze mówiąc, jeśli interesujesz się czymkolwiek co ma jakikolwiek związek z fantastyką, na pewno znalazłbyś coś dla siebie. Ja osobiście dopiero w niedzielę znalazłem trochę czasu żeby się poszwendać bez celu i trochę odsapnąć od tego ciągłego „cośrobienia”.

Sławne głowy na konwencie

 Prawie zapomniałbym o ważnych osobistościach! A przecież było ich co nie miara. Dukaj, Komuda, Masterton, Mortka, Ćwiek i Kossakowska to tylko niektórzy (Białecki, Chojnacka, Kaczmarek – to kolejni) – przyp. TK). Długo by wymieniać. A do każdego można było podejść i poprosić o autograf, a jeśli mieli trochę czasu, to zamienić kilka słów. Dla literackiego maniaka to niepowtarzalna szansa, z której nie przeczę skwapliwie korzystałem.

Czy Pyrkon ma jakieś słabe strony?

 Czytając powyższą relację można by się zastanawiać czy Pyrkon ma jakiekolwiek wady, oprócz olbrzymich kolejek po bilety. Kilka by się znalazło. Według mnie trochę na siłę było wstawienie całej hali związanej z grami video. Sam bardzo lubię sobie pograć na kompie, czy wysłużonym xboxie, jednak nie wiem czy podpada to pod target imprezy. Blado też wypadła dość szumnie opisywana „wioska fantasy”, która okazała się kilkoma drewnianymi straganami, obładowanymi jakimś średniowiecznym sprzętem. Niestety nie tego się spodziewałem, ale jakoś to przeboleję. No i co nie jest już winą organizatorów, a raczej ich zasługą, czyli sobotni tłum uczestników konwentu, który jak to tłum, zapychał, był głośny i denerwujący. Ale czego można się było spodziewać po największej tego typu imprezie w Polsce?

Podsumowując…

 Te trzy dni, pomimo głodu, zmęczenia i mocno odchudzonego portfela (zakupiłem 12 książek) będę wspomniał tak samo, jak te zeszłoroczne i te sprzed dwóch lat. Czyli jako dni spędzone ze wspaniałymi ludźmi, we wspaniałej atmosferze i wypełnione masą niecodziennych atrakcji.

Do zobaczenia za rok! Ja tymczasem zabieram się za zakupione książki.

Biały

Reklamy

One thought on “Pyrkon, czyli potężną dawką fantastyki prosto w twarz

  1. Szczerze mówiąc, jeszcze nigdy nie uczestniczyłam w Pyrkonie, ale po przeczytaniu tej relacji moje postanowienie mówiące „za rok się wybiorę” staje się coraz bardziej prawdopodobne! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s