Reklamy są nudne

copenhaga zoo

Reklamy są nudne. Trwają kilkanaście minut i zapominasz już co oglądałeś zanim skończy się blok. W kółko to samo, cudowne panie domu, które napadają laski w różowych koszulkach z wybielaczami w torebce, panowie w koszulach prawie jak nowych bo wypranych w Perwollu i wiele, wiele innych, podobnie denerwujących.

Mój znajomy powiedział kiedyś, że jakby komuś z innej planety tłumaczyć życie na Ziemi na podstawie reklam, to doszedłby do wniosku, że kobiety albo mają okres (pełno reklam tamponów, podpasek i cudownych środków przeciwbólowych), albo sprzątają. Co do facetów, to potrzebują środków na prostatę, albo zwiększenie „męskich mocy”, ewentualnie na wątrobę, która nie daje rady z polskim bigosem, gołąbkami i wódką.

Chyba nie ma osoby, której nie drażnią wszechobecne spoty. Nawet jeśli nie posiadasz telewizora, to i tak się nie ustrzeżesz, bo wyskoczy ci taka w oknie przeglądarki i daje na cały regulator. I weź ją tu znajdź, człowieku, wśród piętnastu otwartych kart. Mało tego, potem szukaj tego krzyżyka, który albo jest ukryty, albo ucieka przed kursorem jak opętany. Rzeczywiście – nic bardziej nie nakłoni mnie do zakupu. Brawo, marketingowcy!

Ale z czasem nawet oni poszli po rozum do głowy i coraz bardziej popularnym nurtem jest tzw. „guerilla marketing”, czyli inaczej marketing partyzancki.

Polega on na twórczym wykorzystaniu zastanej rzeczywistości miejskiej, ewentualnie dodaniu elementów, które z nią będą w ciekawy sposób współgrać. Sposób ten ma dwie ogromne zalety. Budzi uśmiech przechodnia, a więc nastawia go z miejsca pozytywnie do produktu, formy lub usługi – czyli działa, w przeciwieństwie do denerwujących tasiemczych bloków reklamowych w telewizji, albo okienek w przeglądarce. Poza tym jest jedną z najtańszych form kampanii reklamowych. Bardzo niewielkim nakładem kosztów można zwrócić uwagę społeczności na nasz produkt. To także doskonały sposób na przeprowadzenie kampanii społecznych.

Niestety w Polsce jest to dalej odrobinę mniej znana forma marketingu. Mam nadzieję, że wkrótce na stałe zawita w naszych realiach i zadomowi się bardziej niż paskudne plakaty, bijące po oczach w najpiękniejszych i najbardziej zabytkowych miejscach kraju. Przykładów jest mnóstwo – tych zagranicznych oczywiście. Zebrałam kilka według mnie najciekawszych. Czekam na wasze opinie na temat marketingu partyzanckiego i może kolejne ciekawe akcje.

Kto z Panów odważy się na korzystanie z takiej toalety?

durex xxl

…i nadejdzie wielki potop… ludzi w kinie

2012

Rodzimy przykład guerilla marketingu – mały nakład kosztów a jak przemawia.

ariel

Mam tylko nadzieję, że nikt nie złamał zęba na takim niewymiarowym „patyczku”

colgate

Bo ludzie to jednak są gnidy…

pchły

Z pozdrowieniami dla wszystkich kochających słońce bez opamiętania. Ta miłość może być aż po grób.

skin cancer towel

Czas na zakupy

zegarki

Amerykańskie plaże jednak są niebezpieczne… (reklama nowego filmu)

king kongK.

Reklamy

4 thoughts on “Reklamy są nudne

  1. Świetne te reklamy. Gdyby były takie z inwencją, zamiast tych plujących brakiem wyobraźni to może nie wzbogacałabym eteru zestawem podwórkowej łaciny za każdym razem, kiedy włączam telewizor lub próbuję wyłączyć chamsko uciekające krzyżyki w internecie.
    Biedny piesek – ludzie po nim chodzą.:D

  2. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award za zachęcanie do „odchamiania się”. 😉
    Szczegóły u mnie, zapraszam. 🙂

  3. Ach płakać mi się chce, krzyczeć i kurwami rzucać gdy jadę przez Warszawę lub okoliczne rodzinne me wiochy i dosłownie wszędzie, wszędzie te cholerne reklamy. Od 5cmx5cm w ilościach tysięcy naklejonych na znakach, przystankach, pierdołach po 20 metrowy badziew zasłaniający ludziom widok z okien dupą Brada Pitta. Ta z 2012 mi się podoba, mogli taką u nas zrobić :<, a chyba nie było.

  4. Myślę, że wiele osób myśli dokładnie to samo co Ty. Ja mieszkam w Poznaniu i strasznie biją po oczach te paskudne billboardy w najpiękniejszych zakątkach miasta – Świętym Marcinie, ulicy Półwiejskiej i innych. Dlatego (na całe szczęście) ostatnio biorą się za to ludzie, którzy oczyszczają z reklam przestrzeń miejską. Reklamy owszem, ale niech będą one interesujące, nie tylko drażnią przechodniów i kierowców. Oby ten trend guerilla marketingu dalej stawał się coraz popularniejszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s