Niech żyje Generał Lee! Chwała Konfederacji!

 DSC_0395

„To dobrze, że wojna jest taka straszna; inaczej za bardzo byśmy ją polubili”

Robert E. Lee

Pączka z dziurką temu kto interesuje się w Polsce Wojną Secesyjną! Wiemy, ze coś tam było, dość często myli nam się z wojną o niepodległość Stanów Zjednoczonych, chyba walczył w niej Kościuszko (tylko, ze Kościuszko walczył właśnie w tej poprzedniej). I to chyba wszystko. Z drugiej strony nie ma co się dziwić. Historia naszego kraju jest na tyle obszerna i zajmująca, że na lekcjach historii nie za bardzo jest czas, aby takie tematy poruszać.  A szkoda, bo starcie pomiędzy siłami północy i południa jest wyjątkowo ciekawe pod względem i historycznym i społecznym.

„I Wish I Was In Dixie Land”

I po takim wstępie większość z Was pewnie już wie, ze nigdy po tą książkę nie chwyci i właśnie w tej chwili zaczyna czytać tekst Karoliny, która nie pisze o jakiś dziwnych, historycznych książkach. Mam jednak nadzieję, że osoby, które się jeszcze do końca nie zniechęciły dadzą mi szansę na uratowanie opinii książki Jeffa Shaary.

Po pierwsze. Nie jest to podręcznik do historii, nie jest to książka stricte historyczna, ani faktograficzna.

Po drugie. Jest świetna!

Jeff Shaara miał jeden cel. Pokazać wojnę okiem uczestnika. Nie historyków, nie królów, ani prezydentów. Chciał pokazać jak wojna wygląda z perspektywy muszkietu. No i się udało.

Ale po kolei.

Akcja powieści rozgrywa się w czasie wybuchu Wojny Secesyjnej, oraz w początkowej fazie jej rozwoju. Przenosimy się na pola bitew pod Williamsburgiem, Fredericksburgiem, czy Chancelorsville. Jesteśmy świadkami początkowych sukcesów południowców oraz zamieszania w armii unionistów. Oglądamy dramat osób, które muszą wybierać pomiędzy wiernością wobec Stanów, a wobec bliskich.

A to wszystko podane w naprawdę świetny sposób.

„The Yellow Rose of Texas”

Jak już wspomniałem podstawą „Bogów i Generałów” jest zwykły człowiek. Powieść była pisana na podstawie listów i pamiętników uczestników wojny, więc od czasu do czasu, podczas lektury przychodzi nam myśl: „O człowieku. To się działo naprawdę”.

A dzieje się sporo.

Mamy soczyste, szczegółowe opisy bitew (chyba, ze takie rzeczy kręcą tylko mnie), mamy rozterki bohaterów, wspaniałe opisy XIX Ameryki i mnóstwo akcji.

Co mnie dość zaskoczyło i dało sporo do przemyślenia jest ukazanie obu stron konfliktu. Żadna nie jest faworyzowana, a przecież utrwaliło nam się (jeśli cokolwiek z Wojny Secesyjnej pamiętamy), ze ci Konfederaci byli be, bo wykorzystywali niewolników, a Unioniści to piewcy wolności i demokracji. No, a tu psikus! Bo i jedni i drudzy mają swoje racje. I jedni i drudzy popełnili błędy, oraz i jedni i drudzy mają wątpliwości co do Sprawy, o którą walczą. Rzadko kiedy zdarza mi się podczas czytania życzyć powodzenia i jednej i drugiej stronie. Tutaj jest to na porządku dziennym.

„Yankee Doodle”

A co niefajnego w tej książce? Masa nazwisk, które po jakimś czasie, nieuważnemu czytelnikowi mogą sprawić trochę problemów. Oraz czasem zbyt duże nagromadzenie taktycznych opisów bitew (dla mnie jest to plus, ale rozumiem, że większości osób może się to nie spodobać. Ja jestem dziwny).

Więcej minusów nie pamiętam, resztę serdecznie polecam. Dodam tylko, że „Bogowie i Generałowie” to tylko pierwsza część trylogii (chociaż pierwszą napisaną był Gettysburg).

Interesujący się historią mogą brać w ciemno. A ci, którzy lubią po prostu kawał dobrej literatury niech też spróbują, a nuż pokochacie generała Lee i jego dzielnych południowych chłopców!

Biały

Reklamy

2 thoughts on “Niech żyje Generał Lee! Chwała Konfederacji!

  1. Świetna strona! Jestem fascynatką historii wojny secesyjnej i wszelkie kojarzące się z nią słowa przyjmowałam z entuzjazmem na twarzy. Nie ukrywam, najłatwiej spojrzeć mi na „wojnę między stanami” z perspektywy konfederackiego abolicjonisty, nie zaś zakłamującego historię Jankesa. Dlaczego abolicjonisty? Niewolnictwo było pretekstem, a nie bezpośrednią przyczyną wybuchu wojny. Sam generał Lee miał podejście abolicjonistyczne, walczył jedynie o prawa poszczególnych stanów do decydowania o własnych ustawach. Chętnie sięgnę po lekturę, kiedy tylko uporam się z egzaminem maturalnym, bo szkoła wysysa ze mnie wszystkie soki 🙂 mam nadzieję, że scen batalistycznych będzie duuużo i że nie przyćmi ich coś pokroju wątku romantycznego?
    Niech żyje Davies!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s