Burza w szklance wody? Porsche vs Brainshake

brainstorm

Dzisiaj znowu pomęczę Was przypadkami z branży reklamowo–PRowej, które jednocześnie pochodzą z poznańskiego podwórka. Jedna z luksusowych marek samochodów mająca swoją siedzibę także w Wielkopolsce popadła konflikt z warszawską agencją reklamową Brainshake. O co poszło? Uwaga… o pięć tysięcy złotych i przetarg. Zabawne jest to, że areną konfliktu, a raczej burzy w szklance wody, jak niektórzy specjaliści twierdzą, jest Facebook.

Porsche ogłosiło przetarg na obsługę kreatywną marki. W finale znalazły się trzy firmy, między innymi właśnie Brainshake, ale i V&P, czyli poprzednia agencja pracująca dla Volkswagen Group Polska, która przetarg ostatecznie wygrała. Warszawska agencja należąca do grupy Andmore poczuła się zrobiona w balona.

Efektem tego zajścia był opublikowany przez Łukasza Smolińskiego, wiceprezesa Andmore wpis na Facebooku, który zawierał wymianę maili z Anną Tomczuk pracującą dla działu marketingu Volkswagen Group Polska. Na jej wyjaśnienia dotyczące wyników konkursu Smoliński bardzo kurtuazyjnie podziękował za zawracanie dupy i zażądał zwrotu kosztów dwukrotnego przyjazdu pracowników do Poznania oraz przygotowania prezentacji, czyli około pięciu tysięcy złotych.

 Branża zawrzała. Z jednej strony gromy spadły na Porsche – bo to przecież znany chwyt. Ogłosić przetarg, poczekać na jeleni, którzy zgłoszą się ze swoimi pomysłami, konkurs i tak zwycięża stara gwardia, a w efekcie marketingowcy innych agencji nie dostaną ani grosza. Co nie przeszkadza zwykle firmom wykorzystać ich pomysłów po delikatnej modyfikacji.

 Z drugiej jednak strony Brainshake zrobiło coś, na co nie poważy się raczej żadna poważna aencja, bo to zwyczajny strzał w kolano. Smoliński opublikował prywatną korespondencję z klientem, gdzie Tomczuk pisała o planach firmy na przyszłość oraz zwyczajnie… wylewa żale na Facebooku. Wiadomo, że branża reklamowa jest ciężka i konkurencja jest duża. Raz się wygrywa, a raz przegrywa i trzeba z tej sprawy wyjść z twarzą. Tymczasem agencja robi wokół siebie sztuczne zamieszanie, choć wiceprezes zaprzecza, jakoby cała burza służyła rozpromowaniu Brainshake’a. Broni się, twierdząc, że ich agencja słynęła z niestandardowego podejścia.

 Zasadniczym pytaniem jest, czy podejście w tej konkretnej sprawie było niestandardowe, czy może po prostu nieprofesjonalne? Specjalistą nie jestem, ale w mojej opinii większość poważnych zleceniodawców będzie bała się współpracy z firmą, która po przegranym przetargu dzieli się mailami i dziękuje za współpracę w bardzo niewybrednych słowach.

 A co Wy na ten temat sądzicie? Rację ma Volkswagen czy Brainshake? Kto komu powinien zapłacić i za co? Ja osobiście jestem ciekawa odpowiedzi Porsche i finału tej sprawy.

 K.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s