Nie taka wiedźma W. Redna

wr

Jako że sezon upalno-pracująco-wakacyjny nie sprzyja nowym wpisom, ostatnio Was trochę zaniedbaliśmy, za co przepraszamy. Obiecujemy poprawę, zwłaszcza kiedy wrócimy na opiekuńcze łono naszej Alma Mater (wszak dzienne studia zachęcają do twórczości i zapewniają przypływ weny na niektórych wykładach).

Właśnie z powodu nawału zajęć i letniej pogody potrzebowałam w ramach lektury czegoś lekkiego i zabawnego. Tym bardziej, że niedawno skończyłam sagę George’a R.R. Martina, który standardowo wymordował moich ulubionych bohaterów. Dlatego skorzystałam z porad Biblionetki, która uznała, że idealną pozycją dla mnie będzie saga autorstwa Olgi Gromyko, białoruskiej laureatki wielu prestiżowych nagród literackich. Jako że recenzja jest zbiorowa po prostu podam tytuły w kolejności:

  • Zawód: wiedźma cz. 1
  • Zawód: wiedźma cz. 2
  • Wiedźma opiekunka cz. 1
  • Wiedźma opiekunka cz. 2
  • Wiedźma naczelna

Główną i zarazem tytułową bohaterką jest Wolha Redna, uczennica, potem absolwentka Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Oprócz niej cały cykl naturalnie spaja uniwersum. Sam Starmin, wampirza dolina, czyli Dogewa i kilka innych mniej ważnych da wydarzeń miejscowości w kolejnych tomach.

Wolha i jej talent magiczny zostają odkryte przez mistrza arcymaga niemal całkowicie przypadkiem, kiedy jako mała dziewczyna płakała po odrzuceniu jej aplikacji do szkoły. Niebanalne umiejętności sprawiają, że w krótkim czasie staje się znaną osobistością w swojej akademii i jednym z niewielu magów-praktyków rodzaju żeńskiego. Kopanie w tyłki strzyg, szarpanie za ogony kudłaków i pokazywanie zombie, gdzie miejsce dobrze wychowanego trupa to raczej nie zajęcie dla kobiet. No chyba, że jesteś W. Redną. Inne przedstawicielki płci pięknej raczej parają się zbieraniem i przyrządzaniem dekoktów z ziół, tak jak przyjaciółka Wolhy, wiecznie odchudzająca się Welka (chyba każdy ma taką znajomą), lub zostają wieszczkami i wróżbitkami.

Nazwisko zobowiązuje. Sława Wolhy jest nie do końca pozytywna, zwłaszcza wśród grona belferskiego, które z jednej strony bacznie obserwuje niemałe postępy naukowe swojej podopiecznej, a z drugiej drży przed psikusami i bardzo ostrym językiem. Powszechnie wiadomo, że powieściowa sielanka nie może długo trwać i w bajecznym świecie zaczynają dziać się niepokojące rzeczy, w które zaplatane są pewne zębate i skrzydlate stworzenia zaliczane do ras rozumnych. Co bardziej sceptycznych od razu zapewnię, że po wyjściu na słońce wampiry Gromyko nie świecą jak kucyki Pony. Co więcej, mają całkiem przystojnego władcę, z którym Wolha nawiąże bliższe stosunki zawodowe. Więcej fabuły nie zdradzę, by uniknąć posądzeń o spoilery.

Ogólnie rzecz biorąc całą sagę połyka się bardzo łatwo i przyjemnie. Fajna, lekka lektura na sierpniowe, leniwe popołudnia. Gromyko nie dostała owych nagród za ładne oczy, ma niewątpliwy dar pisarski. Lekkie a jednocześnie ostre pióro. Mocną kreską zarysowane sylwetki bohaterów dodają pikanterii a ironiczny humor tryska niemal z każdej strony powodując u mnie niepowstrzymane napady śmiechu niezależnie od miejsca, w którym akurat czytałam. Staruszki w autobusach chyba do dziś mają mnie za lekko niezrównoważoną, ale kto dużo czyta w środkach transportu miejskiego, ten doskonale mnie zrozumie. A i leciwe pasażerki mają przynajmniej temat do rozmów o dziwnej, współczesnej młodzieży.

Pozycja dość uniwersalna, niemal dla każdego, wszyscy znajdą coś dla siebie. Mnie szczególnie spodobała się złośliwa i w.redna główna bohaterka. Ciekawe czemu… 🙂

K.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s