Orwell w japońskim wydaniu – 1Q84

gotowe

 Nigdy jakoś nie uległam modzie na azjatycką kulturę. Faktycznie, przeczytałam „Wyznania Gejszy”, popełniłam w życiu kilka orgiami (chociaż całe moje otoczenie twierdziło, że mój cudny łabędź to niewydarzona kura po tsunami) i oglądałam w dzieciństwie Dragon Balla oraz Pokemony. Ale ostatnimi czasy spotkałam się z wieloma opiniami na temat książek Haruki Murakamiego. Autor był nawet nominowany w 2010 roku do literackiej Nagrody Nobla. Uznałam, że muszę zapoznać się z nim bliżej.

  Mój wybór padł na chyba najsłynniejszą jego powieść „1Q84”. Tytuł tajemniczy jak i sama książka. Na pierwszy rzut oka widać wyraźny ukłon w stronę mistrza antyutopii, którego jestem wielką fanką, czyli George’a Orwella. Jednak tutaj dziewiątka zastąpiona została literą Q, od angielskiego question mark, czyli znaku zapytania.

  Taka jest też ta powieść. Pełna tajemnic, niejasności, znaków zapytania. To podobno znak firmowy Murakamiego. Niemal oniryczna atmosfera i dwoje bohaterów, których pozornie nic nie łączy. Młoda instruktorka sztuk walki o nietypowym imieniu Aomame i nauczyciel matematyki na kursach – Tengo.

  Aomame przypomina mi trochę główną postać z sagi Stiega Larssona „Millenium”. W pewien dość niespodziewany sposób bohaterka karze mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet, a jednocześnie pragnie męskiego towarzystwa i prowadzi mocno nieuporządkowane życie seksualne. Tengo poza tym, że jest matematycznym geniuszem i posiada czarny pas w judo, jest całkiem dobrym literatem. Za namową znajomego wydawcy Komatsu, angażuje się w ryzykowny plan i zgadza się poprawić powieść siedemnastoletniej Fukaeri „Powietrzna Poczwarka” i wysłać na konkurs debiutów.

  Pozornie głównych bohaterów nic nie łączy. Ale wprawny czytelnik niemal od pierwszych stron widzi zbieżności. Podobne przemyślenia, paralelne wspomnienia oraz pragnienia miłości i akceptacji chowane pod płaszczem obojętności i pracy, spychanie emocji na dalszy plan za pomocą nic nieznaczących kontaktów seksualnych.

  Tłem dla fabuły, która spaja historie bohaterów, jest organizacja religijna – a raczej sekta – teoretycznie zajmująca się samodoskonaleniem członków i produkcją ekologicznej żywności. W praktyce jednak z odizolowanej od reszty świata osady, bije zło i przemoc. Prawdopodobnie ten akurat wątek oparty jest na historii sekty Najwyższej Prawdy Aum, która w 1995 roku dokonała zamachu terrorystycznego w tokijskim metrze. To właśnie tutaj najbardziej widać jak Murakami oddaje hołd Orwellowi. Bardzo wyraźnie nawiązuje do modelu antyutopii z Big Brotherem w roli głównej, tutaj zwanego Liderem. Zresztą, sama akcja toczy się w pamiętnym roku 1984. Dlaczego jednak autor zastąpił 9 literą Q musicie dowiedzieć się sami.

  Murakami stworzył oddzielną rzeczywistość, równoległy świat, który jest niby taki sam jak nasz, a jednak się różni. Te subtelne niuanse dostrzegają nieliczni i nic w ich życiu nie pozostaje już wtedy normalne. Autor mistrzowsko zaciera i tak już płynną granicę między fikcją literacką a prawdą. Bardzo dobrze oddaje także japońską mentalność, relacje w rodzinie i kulturę tego egzotycznego dla nas kraju.

  Przyznaję, że ciężko mi zrecenzować tak złożoną i skomplikowaną lekturę, jednocześnie nie zdradzając szczegółów. Mnie ta powieść bardzo wciągnęła. Oprócz bardzo interesującej fabuły zakochałam się w stylu autora. Niektóre cytaty zasługują na zapisanie i wracanie do nich. Język jest niemal poetycki. Ale nie bójcie się, antyfani Paolo Coelho. Nie jest aż tak źle.

  Rzeczą, która może odstraszać niektórych, jest dość wysoki poziom brutalności i dosłowności tej książki. Ale dla mnie tu właśnie leży kunszt Murakamiego. Łączy poezję z najgorszymi stronami ludzkiej natury – głupotą, okrucieństwem, dewiacją. Ta wybuchowa mieszanka sprawia, że nie można od tak rzucić tej książki w kąt. Ja już nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za drugi tom. Aczkolwiek polecam raczej czytelnikom pełnoletnim. 

K.

Reklamy

2 thoughts on “Orwell w japońskim wydaniu – 1Q84

  1. Nooo to jak tak polecasz to przeczytam (zachęciło mnie to zdanie o Paulo Coelho). ;D I tytuł postu – kocham Orwella, to geniusz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s