Czytnik czy papier?

large__8234574069

Bólem głowy a często i kieszeni kończą się moje wizyty w Empiku. Chciałbym tak wiele książek, ale portfel zaczyna parzyć w spodniach, gdy tylko do głowy przyjdzie mi myśl aby kupić to, to i jeszcze tamto. Dlatego zdecydowałem się na czytnik.

Jako początkujący Wyznawca Czytnika (zdążyłem się już zajarać), z podniesioną brwią zaczytuję się w spór Marcin Meller versus Robert Drózd o to co powinno być na górze a co raczej na dole – czytnik czy książka. Ten pierwszy ironicznie przekonuje, że książki pachną piaskiem, można z nich wkręcić żarówkę, robić adnotacje na marginesach i takie podobne. Na to oburzają się czytelnicy strony „Świat czytników”, którzy Mellerowi zasugerowali, że skoro taki konserwatysta to niech pralkę zamieni na tarkę a telefon na listy, ewentualnie telegramy. Tak, a do do pracy niech dojeżdża na ośle.

Spór jest całkowicie niepotrzebny, bo nie tutaj leży problem. Problemem jest statystyczny co drugi Polak, który w ubiegłym roku nie sięgnął po książkę. O czytających się nie martwmy. A z czego czytają? Ja tam do tej pory wolałem jak czytali z książek tradycyjnych, bowiem jak zawsze widziałem w komunikacji miejskiej delikwenta z czytnikiem, brała mnie zazdrość. Po zakupie własnego gadżetu jest mi to już zupełnie obojętne.

Książka ma swoje zalety. Jak już się dorobię, to marzy mi się taki niewielki gabinet w domu. Elegancki i cichy. Ściany pomalowane ciemnymi kolorami a na jednej ścianie półki. Wszystkie wypchane książkami. Jak goście jakimś cudem dostaną się do tego królestwa, to niech im kopara zjedzie z wrażenia. Ale jeszcze mnie nie stać, więc czytnik jest po prostu bardziej praktyczny.

Ebooki są tańsze a poza tym w sieci jest ogrom „źródeł nieoficjalnych”, że się tak wyrażę. I wszystkie te pozycje mogę pomieścić w kieszeni kurtki. Biorąc pod uwagę codzienność mojej torby, czytnik będzie dla niej niesamowitym ułatwieniem. Zawsze nosze tam za dużo rzeczy. Jak kobieta. Tylko zamiast drogerii mam księgarnię.

Niemniej nie mam zamiaru przekonywać na siłę, że wersja elektroniczna jest lepsza, bo wielu znam zwolenników papieru, którzy deklarują się, że inaczej nie potrafią. Sam chomikuję książki, więc znam sentyment. Nigdy nie byłem zwolennikiem robienia adnotacji na kartkach, bo szkoda mi było. Z tego powodu również książek nie pożyczałem. Jeżeli ktoś wybiera tę formę, to proszę bardzo. Ważne, że ma potrzebę od czasu do czasu obcować ze słowem pisanym lepszym a nie tylko w kółko Super Express, Fakt i wiadomości.

Rozumiem, że z braku ciekawszego zajęcia można się posprzeczać co jest lepsze, ale spór taki jest absurdalny. Coraz więcej osób przerzuca się na e-papier i utyskiwania twardego konserwatysty na nic się nie zdają. Podobnie krytykowano na przestrzeni dziejów nowe wynalazki typu radio, telewizja, kino a nawet… pismo! (i to nie byle kto, bo niejaki Platon). Czy coś to zmieniło? Według mnie, co już dwukrotnie podkreśliłem, ważne jest to, że ktoś czyta cokolwiek. Choćby nawet z glinianych tabliczek.kat

(photo by Pavel P.)

Reklamy

12 thoughts on “Czytnik czy papier?

  1. Też „chomikuję” książki w wersji papierowej, ale nie ukrywam, że o wiele wygodniej jest je mieć na czytniku. Szczególnie wtedy, kiedy gdzieś jadę, mam ograniczone miejsce na bagaż, a nie chcę stać się przez wyjazd analfabetą.

  2. Samolotem często nie latam, więc problem mnie specjalnie nie dotyczy:) Ale bardziej do mnie trafia argument kilkunastu książek w kieszeni kurtki – szczególnie, że zdarza mi się czytać kilka równocześnie a inne przydają mi się na zajęcia.

  3. Jakby mnie było stać to bym kupił, ale tylko do podróżowania. Na pewno z kupowania książek bym nie zrezygnował, bo opcja opadnięcia kopary u znajomych widzących twój zbiór książek kusi.:P

  4. Czytam na różne sposoby: książki papierowe w domu, w autobusie, w kolejce na poczcie czytam na czytniku, a przed snem, kiedy oczy już zmęczone, słucham audiobooków. Każda z form ma swoje zalety i sprawdza się w różnych okolicznościach. Każdą z form wielbię, więc w moim przypadku nie ma wojny, wszystko ze sobą współgra.
    Rozumiem, że komuś mogą nie odpowiadać e-booki, choć zazwyczaj te osoby nie przeczytały nawet jednej książki na czytniku, ale ok, każdy ma swoje upodobania. Natomiast nie lubię, jeśli ktoś deprecjonuje wartość e-booków, tylko dlatego, że nie są papierowe.
    Już od jakiegoś czas dumam nad tym, żeby sprzedać książki, po które już nie sięgnę, zostawić tylko te dla mnie najcenniejsze, a resztę gromadzić w formie e-booków. Cenię minimalizm ze względu na częste przeprowadzki, a nie da się ukryć, że książki to największy „ciężar” w takiej sytuacji.

    „Zawsze nosze tam za dużo rzeczy. Jak kobieta. Tylko zamiast drogerii mam księgarnie.” – ja mam w swojej torebce księgarnię i drogerię, i jeszcze sklep papierniczy. 🙂

  5. Ja w swoim życiu, chyba przeczytałam zdecydowanie więcej ebook’ów, niż książek jako tych, z papierowymi stronami. I nie to, żebym wolała wersję elektroniczną, ale jest dla mnie ona po prostu bardziej przystępna. Zawsze żal mi było pieniędzy, by iść do księgarni. Poza tym, gdybym miała kupować co i rusz nowe książki, to biorąc pod uwagę tempo w jakim je za swego czasu pochłaniałam, nie podołałabym finansowo. Czytnika co prawda nie mam (i zazdrością czytam o Twoim jego posiadaniu), jednak często zdarza się, że zamiast spędzić kolejne 3h na facebooku, włączam jakiś pdf z nowym tytułem na laptopie.
    A cała tą batalię niektórych w sprawie „co jest lepsze”, uważam, za zupełnie bezsensowną. W końcu chyba ważne, że się czyta, prawda? A nie to skąd

  6. Aktualnie nie mam czytnika, może kiedyś zainwestuję, ale z drugiej strony jak się kupuje e-booki, to też trzeba na to wydać trochę kasy. A ja jestem chyba bardziej tradycjonalistką, bo ciężko by mi jednak było zastąpić zapachu książki i dotyku papieru. A w empiku co rusz jest jakaś promocja jak tam jestem, więc sobie mogę pozwolić na jakąś książkę.

  7. U mnie króluje tablet jako czytnik ebooków 🙂 Sprawdza się szczególnie w podróży, możesz załadować go „górą książek” i do tego jest lżejszy, kolejny plus możesz czytać po ciemku 🙂 Chociaż przyznam się szczerze, że tak łatwo z książek papierowych nie zrezygnuję, bo należę do tych świrów którzy lubią zapach farby drukarskiej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s