Powrót Białego Wilka – Sezon Burz

origin_9564162262

Spoglądanie w otchłań mam za zupełny idiotyzm. Na świecie jest mnóstwo rzeczy o wiele bardziej godnych tego, by w nie spoglądać.  Jaskier, Pół wieku poezji

Jedni Sapkowskiego kochają, inni nienawidzą. Ale nikt nie odmówi mu lekkiego pióra i niepowtarzalnego uniwersum wiedźmińskiego, które wciągnęło bez reszty tysiące. Autor zarzekał się, że zakończył sagę. Dlatego kiedy rozeszła się jakiś czas temu wieść, że jednak będzie jeszcze jedna książka o Geralcie Białym Wilku, ciężko było mi w to uwierzyć i podchodziłam do niej sceptycznie.

A jednak w sieci pojawił się pierwszy rozdział „Sezonu Burz”. Niewiele da się wnioskować po tak krótkim fragmencie czterystustronicowej książki. Ale wydaje mi się, że klimat powieści się nie zmienił. Tym razem spotykamy Geralta, który poluje na wybitnie nieprzyjemne zwierzątko czatujące w krzakach na niebacznych przechodniów. Naturalnie, nie za darmo – na zlecenie żupana gminy. A na to, jak bardzo wiedźmin lubi urzędników odpowiedzą sobie wszyscy fani sami.

Jedno jest pewne. Z niecierpliwością czekam na pojawienie się całego utworu. Moment na wydanie książki jest świetny – nieprzypadkowo wszak zbiega się z premierą gry Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Smaczku dodają szczegóły, które podrzuca stęsknionym czytelnikom wydawnictwo. Jednym, który mocno mnie zaciekawił jest fakt, że tym razem kochanką Geralta będzie… Koral, która przecież zginęła w bitwie pod Sodden. Czy to oznacza, że tym razem Sapkowski zdecydował się stworzyć prequel? Czy też bitwa na wzgórzu miała inny przebieg niż się nam wydaje?

Podobno nie zabraknie też innych starych znajomych – między innymi Jennefer i Jaskra. A wszystko oplecie sieć politycznej intrygi. Narobiłam Wam ochoty na lekturę? Sobie na pewno.

K.

Z wiedźmińskim uniwersum Sapkowskiego spotkałem się bliżej w gimnazjum. Było to spotkanie bardzo przyjemne i pochłonęło mnie na tyle, że znacznie utrudniło aktywny wypoczynek w pięknych Bieszczadach. Jak zawsze w przypadku dobrego cyklu książek, z bohaterami żegnałem z lekką nutą tęsknoty. Nie śmiejcie się, zna to przecież każdy z Was. Wtedy byłem przekonany, że to pożegnanie na zawsze. Okazało się jednak, że Andrzej Sapkowski nie jest do końca słowny, bo pomimo wcześniejszych deklaracji, napisał kolejną część sagi. Może to dobrze?

Cieszę się, że ponownie będę mógł być towarzyszem przygód Geralta i Jaskra, lecz odczuwam też lekki niepokój. Związany jest on z tym, że nieczęsto spotyka się kontynuacje, które byłyby lepsze, lub choć tak samo dobre, jak pierwsze części. Wiedźmin to sztandar polskiej fantastyki – może trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym? Niemniej chcę wierzyć, że to nie jest odcinanie kuponów i Sapkowski stworzy coś, co pod względem ocen będzie podobne do Trylogii Husyckiej a nie na przykład Żmii – książki, która była po prostu słaba.

Pomimo tego drobnego niepokoju ja także nie mogę się doczekać premiery. Sapkowski pisze w sposób bardzo przyjemny, a Geralt z Rivii to nie afgańska żmija żeby można łatwo popsuć powieść. Bardzo krótki pierwszy rozdział rozpoczyna się intrygująco i utrzymany jest w podobnym stylu co poprzednie części sagi. Promocja też przebiega wzorowo – część tekstu do pobrania w internecie a premiera książki zbiega się z premierą gry – tytułu słynnego nie tylko w Polsce. W internecie huczy.

Nic tylko wytrzymać jeszcze te kilka dni (podobno), zmęczyć do końca Trylogię Zdrajcy (słabą kontynuację Trylogii Czarnego Maga) i szykować kundla na intensywne czytanie Sapkowskiego.

T. 

(zdjęcie znalezione na profilu Gameranx)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s