Sezon Burz – powrót Białego Wilka

origin_9564162262 Zapowiedź była, czas na recenzję. „Sezon Burz” wywołał burzę, a nawet huragan… w księgarniach. Bo któż by się spodziewał powrotu Geralta z Rivii. Andrzej Sapkowski przez wiele lat zaprzeczał, jakoby planował powrót do wiedźmińskiego uniwersum. A jednak.

 Do Skulturowionych nadeszły trzy egzemplarze książki. Najwcześniej skończył Biały, zupełnie nie dawkując sobie przyjemności. Ja też nie dałam rady zbyt długo. Aby przedłużyć nasz euforyczny stan, chcę się z Wami podzielić swoją opinią. Nie muszę chyba dodawać, że wrażenia jak najbardziej pozytywne. Można powiedzieć, że na Sapkowskim się wychowałam i moja miłość do fantastyki zaczęła się od zauroczenia właśnie Białym Wilkiem.

 Dlatego też urzekło mnie to, co wielu zapewne uznałoby za wadę. Mianowicie, schematyczność powieści i forma przyłożona żywcem z poprzednich tomów. Dla mnie to podróż w przeszłość. Uśmiech sam się pojawia, kiedy bezbłędnie odczytuje się zarys tego co się wydarzy. Bo przecież każdy wieśniak, który się pojawia w powieści jest dręczony przez potwora, albo co gorsza, ludzi jednego z możnowładców. Bo każda czarodziejka, która pojawia się na horyzoncie prędzej czy później rozłoży nogi przed Geraltem. Bo jeśli pojawi się grupa ludzi (konnych lub pieszych) reprezentująca lokalnego władykę to obowiązkowo dostanie taki łomot, że będzie gonić własne spodnie, całkiem rozsądnie salwujące się ucieczką. Pewnie sporo osób uzna, że jestem stronnicza i nieobiektywna (ale kto oczekuje obiektywizmu od blogera?).

  Nie brakuje starych znajomych, znanych z poprzednich tomów. Jest Jaskier, Yennefer,   Nimue – Pani Jeziora zwana też Łokietkiem. Co ciekawe jest także Koral. Znawcy sagi wiedzą, że tej pani nie spotkał najlepszy los w bitwie pod Sodden. Akcji w zasadzie nie da się osadzić na chronologicznej osi wydarzeń w sadze. Sapkowski znowu bawi się z nami w kotka i myszkę.

 Jak zawsze w powieści pojawiają się wątki bardzo współczesne – aborcja, antykoncepcja, feminizm, eksperymenty medyczne na ludziach czy jawna pogarda dla ludzi parających się polityką. To jeśli chodzi o poważniejsze kwestie. Nie brakuje też przezabawnych gagów z Jaskrem w roli głównej i malowniczych opisów przyrody – jak ten o pewnym jegomościu posiadającym przedziałek na brodzie, który „wyglądał jak miniaturowa dupa”.

  Polecam wszystkim, którzy darzą sagę wiedźmińską sentymentem i nie spodziewają się nagłego nowatorstwa. Gwarantuję, że gdyby Sapkowski próbował iść w tę stronę, recenzenci zjedliby go z kosteczkami za zawiedzenie fanów, czekających na starego, dobrego Geralta. Cieszy mnie owa furtka, sugerująca, że to wcale nie koniec.

   Chciałabym dodać jeszcze małą refleksję luźno związaną z tematem. Dziewczyny szukające partnera! Czytajcie „Sezon Burz” w publicznych miejscach! Na uczelni, w tramwaju, autobusie. Działa jak lep na muchy. Przetestowałam osobiście. Dawno nie miałam takiego „brania”, jak w ciągu ostatnich dni. Od pytań o opinie w kwestii lektury do zaproszeń na kawę by podyskutować nad książką. Brak wyników badań jeśli chodzi o czytających mężczyzn. Marcina i Tomka nikt nie zaczepiał, ale może po prostu są za brzydcy 😛 Ale, proszę się nie zrażać, panowie. Czytanie daje +50 do atrakcyjności!

K.

 P.S. Kto z Was wyłapał w książce odniesienia do klasyków literatury? Gdzie się pojawiły i do jakich pozycji?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s